Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maliny. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 września 2014

# 326. Kluch, a w nim puch

starzenie się to wyjątkowa męcząca czynność- po ostatnim 4-dniowym maratonie celebrowania własnych urodzin (tylko mnie zawsze wydawało się to... swego rodzaju egocentryzmem?) ledwo żyję. i wcale nie narzekam.


absolutnie nic nie wyolbrzymiając- jeśli macie ochotę na najsmaczniejsze śniadanie, jakie jedliście od dawna, to wypróbujcie ten przepis. a dwa kilogramy malin smakuje najlepiej wobec świadomości, że samemu się je wyhodowało.

 Gryczane knedle z ricottą; maliny i tahini

wtorek, 27 maja 2014

# 272. Chlebie ja cię kocham

wyjęłam bilet z plecaka. jadąc do szkoły złapał mnie kanar. wracając też mnie złapał- ten sam, toteż przywitałam go uśmiechem i radosnym ,,więc znowu się spotykamy". i tak oto zaoszczędziłam kilka(set) złotych

Kanapki z ricottą i awokado / z ricottą, malinami i migdałami*
*potem przypomniałam sobie o maśle migadłowym, które też tu wylądowało

szybko, smacznie, dobrze

sobota, 15 lutego 2014

# 177. Jaglany budyń

przykrym strasznie uczuciem jest patrzeć z obrzydzeniem na ,,niedyś-przyjaciół". szkoda

Waniliowy jaglany budyń; maliny z jagodami goji, wiórki kokosowe




czwartek, 6 lutego 2014

# 167. Gofry z quinoa- najlepsze!

męczy mnie to wszystko już, no.

dzis

Gofry z quinoą; kokosowy twarożek*, maliny, awokado

najlepsze jakie jadłam, serio! nie mogę się co prawda nazwać zaprawioną w gofrowych bojach, ale te ze wszystkich dotychczasowych były naj. lubicie delikatne, rozpływające się gofry z chrupiącą ,,skórką"? spróbujcie tych!

30g quinoi
20g mąki 
jajo
ok. 40ml mleka
szczypta proszku do pieczenia, soli i słodzidła

ugotowaną wieczorem komosę rano mieszamy z pozostałymi składnikami i ,,smażymy" (?) w mocno nagrzanej, natłuszczonej gofrownicy (tj. ja moją natłuściłam, ale wyjątkowo łatwo się wyjmowały, więc chyba nawet tego nie potrzebują).

*twaróg wymieszany z mleczkiem kokosowym




środa, 6 listopada 2013

# 74. Serniczki

Wysiadając z pociągu dostałam do ręki karteczkę, od zupełnie obcej mi osoby, zwykły człowiek, jadący po prostu tym samym pociągiem- jak każdy inny. Widniał na niej napis ,,Uśmiechnij się! :)".
I do chwili obecnej zastanawiam się- bardziej to cudowne, czy smutne?

 Serniczki z patelni; nadziane masłem orzechowym i malinami; podane z jogurtem, malinami i prażonym sezamem



niedziela, 3 listopada 2013

# 71. Kruchy pierożek z ricottą. Potrójnie czekoladowy

Mam straszną ochotę kogoś odwiedzić, albo żeby ktoś odwiedził mnie (zapraszam na śniadanie :D). Już od dłuższego czasu, ale ostatnio jakoś bardziej. Potrzebuję nowych ludzi, albo starych, których dawno nie widziałam.

To śniadanie było cudowne z jednego, głównego powodu: zjedzone z mamą, w Jej urodziny (czasu na tort nie miałam, bardzo żałuję D:).
Od chyba 2miesięcy chodziło za mną calzone. Serio, 2 miesiące nie mogłam się za nie zabrać (a bo czasu nie ma, a bo to a bo tamto). Przez mą przeciętną miłość do ciasta drożdżowego musiałam się trochę nagimnastykować z ciastem. W zasadzie byłam już na skraju rozpaczy, ale do akcji wkroczyła mama i uratowała sytuację. Mamy są fajne.


 Kruche gryczane calzone czekoladowe; nadziane waniliową ricottą, malinami, orzechami nerkowca i białą czekoladą; podane z nerkowcami, mrożonymi malinami i wiórkami gorzkiej czekolady

Ciasto (1 porcja):
20g mąki gryczanej
20g mąki owsiano-jęczmienno-żytniej (w tej i powyższej możecie użyć dowolnej mąki)
10g mąki pszennej
mała łyżeczka masła
pół żółtka
szczypta proszku do pieczenia i soli
łyżeczka kakao, odrobina słodzidła
ew, jogurt naturalny do odpowiedniej konsystencji

ricotta (posłodzona, z wanilią) , maliny, orzechy nerkowca, biała czekolada 

masło rozpuścić i wystudzić. wszystkie składniki wymieszać aż ciasto będzie jednolite. uformować kulę i odstawić do lodówki na 30min (lub całą noc)

po tym czasie ciasto rozwałkować jak najcieniej (polecam zrobić to na papierze do pieczenia). Na środek wyłożyć dowolne nadzienie. Całość zakleić. Wstawić do nagrzanego do 200*C piekarnika na ok. 30min. 





poniedziałek, 24 czerwca 2013

# 30. Ulepszone ptasie mleczko

Proszę wybaczyć nieobecność. Wiadomo, oceny, szkoła, zakończenie roku. Średnia jest zadowalająca. Prawdę powiedziawszy myślałam że ,,jak pójdę do TAKIEGO liceum to może będę miała 3,5 jeśli będę się uczyć po 5h dziennie z tysiącem korepetycji. I co? 4,5 bez jakiejkolwiek pracy. W życiu nie miałam tak bardzo wy***ane na szkołę jak teraz, słowo daję. Nie to, żebym była z tego dumna, czy coś.

Poza tym ta przerwa pozwoliła trochę ogarnąć mi.. siebie. Przynajmniej przez te kilka(naście?) dni nie siedziałam godzinami oglądając blogi z żarciem. A w każdym razie nieco to ograniczyłam.

Zdjęć się w tym czasie nazbierał oj, sporo! Ale teraz będą wakacje- wszystko się ładnie nadrobi :)


Ptasie mleczko ulepszone. Teraz w słoiku można zamknąć apogeum idealności!
Jeśli wcześniej było pyszne, to teraz nie ma nic lepszego. Czemu? Bo teraz na reszcie jest prawdziwą pianką!

  • 50g płatków owsianych, 20g otrąb żytnich
  • 200ml kefiru (podejrzewam, że z mlekiem też wyjdzie)
  • białko jaja
  • 100ml wody
  • 2łyżeczki żelatyny
  • 1/2 łyżeczki kwasku cytrynowego
  • dowolne dodatki (u mnie w wersji I: truskawki+maliny, w II: maliny+arbuz (mniam!)
Płatki i otręby zalewamy wrzątkiem (w takiej ilości, żeby były tylko napęczniałe, nie może nam to pływać) i odstawiamy do wystygnięcia (strasznie długo stygnie)

Żelatynę i kwasek rozpuszczamy w 100ml wrzątku, zostawiamy aż będzie letnie.
Białko ubijamy z solą (!!) na sztywną pianę. Kefir słodzimy wedle upodobań i zaczynamy ubijać mikserem, po ok. 2min powoli dolewamy żelatynę, po czym dodajemy białko (tu ważne jest, żeby używać miksera, bo ręcznie ciężko będzie to wymieszać). Miksujemy do czasu połączenia się dokładnie białka z całością.
Przelewamy do słoiczka i wstawiamy do lodówki. Po ok. 1-2h można dodać płatki i pokrojone w kosteczkę owoce i wymieszać (robimy to po tych 2h dlatego, że wtedy kefir już nieco stężeje i wszystkie dodatki nie opadną na dno).
Wstawiamy na noc do lodówki, rano enjoy'ujemy najlepsze śniadanie na upalny dzień!


+ na pewno świetnie sprawdzą się wszelkiego rodzaju aromaty. jak tylko kupię to zrobię miętową z arbuzem! :)