dziś późno wstaję, rozlewam kubek herbaty i nie wracam na noc do domu. wszystkiego najlepszego
Gryczane pierogi z dyniowym nadzieniem; odsmażone na maśle z szałwią i orzechami włoskimi
nie lubię takiego kombinowania, ale gdy w grę wchodzą pierogi- jest to w jakimś stopniu usprawiedliwione.
cu do wne i nie przesadzam ani trochę
50g mąki* +do podsypania
sól
ciepła woda
60g serka wiejskiego
50g puree z dyni
kardamon, cynamon, słodzidło
masło, szałwia, prażone orzechy włoskie
serek wiejski, dynię i przyprawy miksujemy
mąki mieszamy w misce z solą i dolewamy ciepłej wody (nie mam pojęcia ile. brałam tyle, ile wyliczyłam z proporcji na ,,normalne pierogi" a potem dolewałam chyba 3x tyle). przy czym sól to nie moja ,,słono-słodko-lubna fanaberia", ciasto na pierogi musi być posolone.
stół posypujemy mąką i rozwałkowujemy bardzo cienko. szklanką wykrawamy krążki, nakładamy ,,farsz" i zlepiamy. wrzucamy do gotującej się wody i wyjmujemy ok. 1 minutę po tym, jak wypłyną na powierzchnię.
rano odsmażamy na łyżeczce masła (musi być dobrze rozgrzane, żeby pierogi usmażyły się możliwie szybko) na które wrzucamy listki szałwii (robią się z niej ,,chipsy" którymi polecam przegryzać kolejne kęsy pierogów :)
*użyłam 30g gryczanej, 10g żytniej i 10g sojowej
**farszu było zdecydowanie za dużo. połowę musiałam (cóż za przykry obowiązek!) wyjeść