na dobry początek. po najgorszych chyba feriach, na własne życzenie z resztą. kiedyś wracałam przemarznięta po całym dniu na stoku i zaraz piłam najsłodszą czekoladę. teraz też marzłam, ale w domu. mam nauczkę i motywację.
Owoce* pod żytnio-owsianą kruszonką
a kruszonkę zawsze wyjadałam, jak mama kupowała drożdżówki. bo drożdżowe niedobre, a kruszonka tak!
*jabłka i wiśnie, które opadły (nawet owoce mi opadają!)