drobno- skromna relacja dnia dzisiejszego, czyli Targ Śniadaniowy w Sopocie. miejsce, gdzie zjecie na świeżym powietrzu, smacznie, kolorowo, ze znajomymi.
moje śniadanie (w porze nieco obiadowej):
bagietka z oliwkami i włoskimi serami;
baklava i inne słodycze rodem z Bliskiego Wschodu
wyjątkowo słony ser, jeszcze słodszy deser. jak się z takim czymś uporać? zagryzać baklavę kawałkami sera ;)
dla mnie pomimo wszystko zwycięzcą dnia jest... chleb maczany w oleju lnianym. nigdy nie pomyślałabym, że coś tak prostego, może być tak smaczne. zaopatrzyłam się nawet w butelkę owego specyfiku
absolutnie najsłodsze słodycze, z jakimi dane było mi się zmierzyć. dużo prawdziwego miodu, orzechów i ciasta filo. witamy w Turcji!
najróżniejsze mrożone herbaty do parzenia; świeże pieczywo na zakwasie
lemoniada-nie-cytrynowa; ciastka dla dbających o linię i symbol dni letnich
nagle bardzo zapragnęłam sokowirówki na własność
keks na słono; pełnoziarniste chleby na zakwasie
dzień zwieńczyły zawody, poprzedzone pokazami rekonstrukcji Husarii







