Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tahini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tahini. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 listopada 2014

nowe wszystko

znacząca przerwa od bycia tu wydłużona dodatkowo faktem, że przez 1,5 tygodnia pewna znana firma (żeby nie robić antyreklamy: z nazwą zaczynającą się na Or- a kończącą na -ange) nie była w stanie podłączyć nam internetu.


piszę z nowego miejsca, które jeszcze domem nie jest. bo dom to duże słowo i trzeba na nie zasłużyć. wciąż potykam się o kartony pełne starego mieszkania, wciąż pytam ,,mamo, gdzie jest karton z...?". walczę z drzwiami od tarasu, którego w zasadzie nie ma, w pokoju mam materac i stary, ratanowy stolik, którego nie lubię. od rana przemykam pomiędzy ludźmi: od kominków, od rolet, od kostki przed domem. kocham się z ogrzewaniem podłogowym w łazience i nie za dużo śpię. i zastanawiam się tylko: co to za święta, jeśli choinka nie będzie już stała przy tamtych drzwiach balkonowych, skoro stała tam od kiedy pamiętam?

 Bananowe ciasto z ciecierzycy; tahini i lawenda

wystarczy zmiksować 1/2 puszki ciecierzycy z bananem, żółtkiem i dużą łyżką tahini. dodać ubite białko i upiec, aż będzie pachnieć ładnie i mocno.
lawendę należy zerwać komuś z ogródka idąc do szkoły. ma ładniejszy kolor, niż ta z szafy 


+nowy, przejściówkowy ask, bo ogarnięcie poprzedniego nieco mi zajmie:

piątek, 19 września 2014

# 330. Naleśniki jako dobro samo w sobie

pytanie szybkie i istotne:
czy zna ktoś jakieś pomysły na pizze, nieco fajniejsze niż ,,ser, szynka, pieczarki"?
szukam czegoś niebanalnego, propozycje z pizzerii niekoniecznie są dla mnie atrakcyjne (chyba, że coś niebanalnego) :)

Maślane naleśniki z tahini i borówkami

bo wobec wszystkich najwybitniejszych nawet nadzień zapomniało się, że to naleśnik sam w sobie jest najlepszy na świecie

środa, 17 września 2014

# 329. Azjatyckie praliny na wytrawnie



,,brak czasu" nabiera nowego znaczenia. cóż, hasło przewodnie które będzie mi przyświecać przez następne miesiące to ,,lepiej się zorganizować, nie ma sensu panikować". a to miejsce umrze śmiercią naturalną, tak czuję.


niniejszy przepis wbrew wszelkim pozorom jest absolutnie czasooszczędny- starcza na kilka obiadów, sprawdzi się jako dodatek do lunchboxu czy ,,małe co nieco". przy okazji smakuje naprawdę dobrze, jest miłym odstępstwem od mięsnych obiadów (schabowy jako złoto kuchni narodowej polskiej) i... wyjątkowo uroczo się prezentuje ;)

 Azjatyckie wytrawne praliny ze smażonymi warzywami i sosem tahini

szklanka ugotowanego, brązowego ryżu
3/4 szklanki ugotowanej soczewicy
1/4 szklanki bułki tartej
pęczek tymianku*
ząbek czosnku
1/2 małej cebuli
jajo
łyżka sosu sojowego
łyżka oleju sezamowego (użyłam lnianego)
łyżka pasty chilli (moim zdaniem mniej)
szczypta soli

olej
duża cebula
garść grzybów (borowiki, podgrzybki, miodówki- co las przyniesie)
1/2 główki brokuła
ryżowy vinegar (u mnie brak), sól

3 łyżki jogurtu naturalnego
2-3 łyżki tahini
mały, zgnieciony ząbek czosnku
łyżka sosu miso (u mnie brak)
łyżka soku pomarańczowego
sok z 1/2 cytryny (u mnie- limonka)
łyżka oleju sezamowego
pieprz

ryż i soczewicę wystudzić. czosnek, cebulę, sos sojowy, olej sezamowy, pastę chilli i jajo zmiksować (kilka sekund wystarczy). dodać resztę składników na ,,bryłki" i zmiksować. nie mamy uzyskać gładkiej pasty- powinniśmy widzieć kawałki ryżu i soczewicy. gotowej masie należy dać ,,odpocząć" ok. 10 minut. po tym czasie formujemy z niej kuleczki o średnicy 2-4cm i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. wkładamy do nagrzanego piekarnika na 15-20 minut.
olej rozgrzewamy na patelni. cebulę kroimy w piórka, grzyby kroimy na kawałki wielkości złotówki (ja ze zbiorów powybierałam najdrobniejsze osobniki dzięki czemu nie musiałam ujmować im uroku). oba składniki wrzucamy na olej i smażymy 3-6minut. po tym czasie dorzucamy różyczki brokuła, zmniejszamy gaz, podlewamy vinegarem i dusimy pod przykryciem ok. 10 minut.
w tym czasie przygotowujemy sos, mieszając wszystkie składniki.
podajemy ciepłe, zaraz po wyjęciu z pieca!

środa, 10 września 2014

# 326. Kluch, a w nim puch

starzenie się to wyjątkowa męcząca czynność- po ostatnim 4-dniowym maratonie celebrowania własnych urodzin (tylko mnie zawsze wydawało się to... swego rodzaju egocentryzmem?) ledwo żyję. i wcale nie narzekam.


absolutnie nic nie wyolbrzymiając- jeśli macie ochotę na najsmaczniejsze śniadanie, jakie jedliście od dawna, to wypróbujcie ten przepis. a dwa kilogramy malin smakuje najlepiej wobec świadomości, że samemu się je wyhodowało.

 Gryczane knedle z ricottą; maliny i tahini

niedziela, 22 grudnia 2013

# 121. owsianka gotowana z tahini

miały być naleśniki, ale czasem człowiekowi tak jest źle, że nic innego niż ciepłe mleko przez gardło nie przejdzie. i zasnąć by się chciało, bo sen jako jedyny daje spokój. tylko co wtedy, gdy spać się nie da?

Owsianka gotowana na mleku z tahini i świeżo mielonym kardamonem; podana z gruszką i sezamem, solą