środa, 10 września 2014

# 326. Kluch, a w nim puch

starzenie się to wyjątkowa męcząca czynność- po ostatnim 4-dniowym maratonie celebrowania własnych urodzin (tylko mnie zawsze wydawało się to... swego rodzaju egocentryzmem?) ledwo żyję. i wcale nie narzekam.


absolutnie nic nie wyolbrzymiając- jeśli macie ochotę na najsmaczniejsze śniadanie, jakie jedliście od dawna, to wypróbujcie ten przepis. a dwa kilogramy malin smakuje najlepiej wobec świadomości, że samemu się je wyhodowało.

 Gryczane knedle z ricottą; maliny i tahini
2 ugotowane ziemniaki (ok. 100g?)
3 łyżki mąki (lub 4, zależnie od konsystencji)
żółtko
ok. 3 łyżek ricotty

ziemniaki, mąkę i żółtko blendujemy na gładką masę i odstawiamy na noc do lodówki (można to pominąć, jeśli ma się możliwość hałasowania od świtu ;). rano dzielimy masę na dwie części. każdą z nich formujemy w ,,półmisek"* w który wkładamy tyle (posłodzonej!) ricotty ile się da i zlepiamy do postaci... knedla. wrzucamy do wrzącej, osolonej wody. odcedzamy po 2-4 minutach od wypłynięcia na powierzchnię. 

*zdecydowanie zalecam zwilżyć dłonie- bez tego ulepienie knedli jest nieomal niemożliwe



21 komentarzy:

  1. Śniadanie mistrzów, wygląda genialnie! A co do tych malin... wyślij trochę :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak takie genialne to wypróbuję oczywiście. Twoja rekomendacja jest jedną z najbardziej liczących się rekomendacji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. knedle prezentują się genialnie, ale zdjęcie, na którym widać ich zawartość powaliło mnie na kolana! na widok tej ricotty w środku aż ślinka cieknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego cieszę się, że mam garść znajomych, dla których robię kameralną imprezę z ciastem, drinkami i filmem ;) Narzekasz, ale chyba jest fajnie, co?
    Dorwe ziemniaki i zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, to moje stare konto - Gosia.

      Usuń
    2. to impreza rodzinna była, której miało nie być, tylko rodzina się zapowiedziała, że ,,wpadają na urodziny" i raczej nie było wyjścia ;) ,,znajomkowe" urodziny będą zdecydowanie inne.
      i blożek też nju?

      Usuń
    3. Nie. Boże, co za wstyd, założyłam tego bloga chyba w 6 klasie podstawówki i nawet nie wiedziałam, że jeszcze istnieje.

      Usuń
  5. Eh, a ja od tygodnia w żadnym sklepie ricotty dorwać nie mogę :< Knedle wyglądają fantastycznie, do tego jeszcze te tahini tak powoli się po nich rozlewa, bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. osiemnastka to nie takie zwykłe urodziny, więc celebruj do woli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to najlepszy czas i żaden tam egocentryzm, trzeba łapać chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja akurat też nie lubię obchodzenia urodzin... i taka dziwna atmosfera czasem panuje ;P
    Teraz mnie malinami czarujesz?!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne te knedelki! I bardzo lubię Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ta ricottą w środku to nie powiem, zaszalałaś :D na tyle, że sama mam ochotę coś nią nadziać ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. ciekawy pomysł na knedle! do tego są tak ogromne <3
    maliny? ups, zawsze wyjadam sama wszystko co kupię, no może czasem trochę się podzielę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. ricotta i maliny?
    no to juz wiem, że muszą smakować nieziemsko *-*

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany, muszę to zrobić!
    Wyglądają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Obrazek jak z bajki, tylko gdzieś mi się smak zapodział... Poszukam w kuchni, oj, niesamowicie zachęciłaś do harców przy garnku ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. się ziemniaków nie blenduje..

    OdpowiedzUsuń