wczoraj styczniowy rower. słońce świeciło, a chemia jak nie zachęcała, tak nie zachęca.
spodziewałam się pięknego, fioletowego koloru. taki zawód i to z samego rana!
grunt, że okazał się nieprzyzwoicie smaczny. a szary kolor w zasadzie jest mym ulubionym.
Jaglany krem* z białkiem gotowany na mleczku kokosowym z jagodami; ananas, pistacje
*kaszę jaglaną przed ugotowaniem zmieliłam, ale niezbyt dokładnie. zagotowałam niewielką ilość wody i wsypałam do niej kaszę. po ugotowaniu (krócej, niż zwykła kasza) dodałam ubite na sztywno białko, mleczko kokosowe i jagody.
co myślicie o takich czytnikach? ja osobiście zawsze z pewną dozą pogardy podchodziłam do ich posiadaczy. bo jak to tak- nie dotknąć książki, jak wtykać skrawki paragonów jako zakładki?