kilka dni na przywyknięcie, potem nazwa zmieniana na: jar-of-milk
jesień to ciężki czas dla mojego żołądka. powodem tego jest moja nieskończona miłość do śliwek, których pochłanianie nie kończy się dla mnie przed 1kg. na raz. na przekąskę. codziennie.
i o ile na ogół nie wybrzydzam, to wobec tych jesiennych owoców: jabłek i śliwek- mam wyjątkowe wymagania. odmienne dla każdego, muszą być idealne. i pewnie dlatego odwiedzam tylko jeden stragan, gdzie starsza pani wita mnie uśmiechem i zanim cokolwiek powiem- podaje siatkę mówiąc śliwki?. a bardzo ucieszyła się, gdy raz odezwałam się: najlepsze śliwki w mieście tylko u Pani!
Gryczane calzone z ricottą; śliwki karmelizowane w alkoholu