środa, 22 października 2014

# 345.

na wstępie- cieszę się z ,,pozytywnym rozpatrzeniem" mojej propozycji odnośnie zmiany bloga- tu jednak nie będzie to nic na zasadzie rewolucji- brak mi czasu na bawienie się w blogowanie, więc będzie to raczej powolna, stopniowa ewolucja


 o ile nigdy nie będę w stanie powiedzieć, którą porę roku lubię najbardziej, to jesienne klimaty są zdecydowanie najbliższe mojemu gustowi. ciemne wieczory przy ażurowej lampce, litry gorącej herbaty, poczucie przytulności czającej się w każdym kącie...
również w kuchni jesienne smaki stoją na piedestale moich upodobań. wszechobecny cynamon- to zdecydowanie jest to, a dynia? cóż, ja już chomikuję w piwnicy jej zapas, żeby móc cieszyć się nią- nawet w marcu. a jak inaczej wykorzystać najlepsze sezonowe warzywo, jeśli nie w ulubionej chyba formie ciasta- tarcie? 

Dyniowa tarta z ricottą na gryczanym spodzie; figi, pistacje

ciasto:
120g mąki gryczanej
60g mąki pszennej
60g mąki żytniej (typ 720)
żółtko
80g masła
łyżka zimnej wody
2 łyżki cukru
łyżeczka soli

nadzienie:
250g puree z pieczonej dyni Hokkaido
opakowanie ricotty
2 żółtka
3 białka
łyżeczka mąki ziemniaczanej
ziarenka z 1/2 laski wanilii
cynamon i rzeczy słodkie- wedle uznania

suche składniki na ciasto połączyć w misce, po czym dodać żółtko i partiami dodawać masło. zagnieść- jeśli ciasto będzie zbyt suche- dodać więcej masła (ewentualnie- jogurtu naturalnego), po czym cienko je rozwałkować i wyłożyć formę do tarty. tak przygotowane- odłożyć na 2h do lodówki.
jaja ubić na puszysto z wanilią, cynamonem i cukrem (dobrze najpierw ubić nieco (nie na sztywno!) białka, po czym dodać żółtka). wmiksować ricottę, puree z dyni i mąkę.
po upływie wyznaczonego czasu wstawić formę na 5, max. 10minut do nagrzanego piekarnika (180'C). nadzienie wyłożyć na spód tarty, ułożyć pokrojoną w cienkie plasterki figę i pistacje. piec ok. 45 min.


22 komentarze:

  1. sama muszę po-chomikować trochę i przetrzymać dynię na jesień :) u mnie jest podobnie, ta pora roku, tak jakby była moją porą, w jej czasie czuję się najlepiej :)
    fantastyczna tarta! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Umarłam *.* od zdjęć, dyni, fig i pistacji. Przepadłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja! takiego polączenia smaków jeszcze nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. uświadomiłaś mi jak dawno nie jadłam pistacji, niedobrze
    cudna tarta, jak tylko trochę więcej czasu się znajdzie na pewno zrobię
    (i kruszonka z ostatniego posta też niesamowita, chociaż ten sos sojowy to chyba niezłe szaleństwo ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Też koniecznie muszę zachomikować trochę jesiennych smaków!
    A tarta- odebrała mi mowę! Pistacje, dynia. Cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny przepis, napewno chętnie wypróbuje ! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny pomysł! Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spocznę póki nie zjem takiej tarty. Wygląda pięknie, a smaki moje ulubione *-* Chyba podświadomie zacznę gardzić wszystkim innym, taką ochotę mi narobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  9. ta tarta wygląda baaaaardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jezuniuuu, no ukłony dla Ciebie serio! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Pistacje! Ostatnio mam na nie jakąś fazę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda po prostu obłędnie! aż mi się oczy zaświeciły :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnio przypomniałam sobie, że przecież ja uwielbiam pistacje, jak mogłam o nich zapomnieć! kupiłam, no, całkiem sporo, przesypałam do litrowego słoika z myślą, że trafią do kaszy jaglanej, idealne będą do burgerów z soczewicy i jako panierka tofu.
    no a potem wieczorem włączyłam film i pistacje nie doczekały do chociażby jednego śniadania...
    cool story, tak na temat.

    OdpowiedzUsuń
  14. Poproszę kawałeczek! Ale chyba muszę się ustawić w dużej kolejce, bo chyba nie tylko mój zachwyt wzbudziła ta tarta :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też dziś ricotta i dynia w cieście, piąteczka! :D
    A ciasto jest wspaniałe, powinnaś zostać cukiernikiem haha :D

    OdpowiedzUsuń