sobota, 6 września 2014

# 324. Rzewne bobu pożegnanie

Wy musicie mi wybaczyć, a ja winnam przeprosić za moją bezpardonową nieobecność. Obowiązków mam ostatnio masę, ale nie są to te z kategorii ,,przykre i nieprzyjemne". Najzwyczajniej wraz z pierwszym dniem września zaczął się maraton przygotowywania ostatniego mojego ,,kinderbalu". Tort zamówiony, upiekłam (pierwszy w życiu samodzielny!- to się nazywa dorosłość- osiemnaste urodziny zobowiązują) sernik. To do usłyszenia po weekendzie :)


Trochę nie w porę, przepraszam. Tym niemniej- jeśli dopadniecie gdzieś jeszcze bób (w ludzkiej cenie i stanie) to nie zastanawiajcie się ani chwili! Pasta jest ekspresowa, przepyszna i.. wyjątkowo urodziwa (kolor!). Przyznam szczerze, że zaraz po przeczytaniu przepisu pomyślałam ,,a gdzie sól?" i... gdybym ją dodała, powinnam była dostać po łapach- szkoda byłoby zagłuszyć takie bogactwo smaków (a i mój układ krążenia jest wdzięczny). Mi pasta wyjątkowo smakowała na kromce pumpernikla z musztardą francuską.

Indyjska pasta z bobu

400g bobu
duży ząbek czosnku
5 łyżek nasion słonecznika
5 łyżek oliwy z oliwek
sok z 1/2 cytryny
łyżeczka miodu
pół łyżeczki sosu sojowego
łyżeczka kurkumy
1/3 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1/2 łyżeczki gałki muszatołowej
1/2 łyżeczki suszonej kolendry
2-3 ziarnka anyżu, zmielonego

bób ugotować (najlepiej ,,chwilkę za długo"), a gdy wystygnie- obrać ze skórek. słonecznik podprażyć.
wszystkie składniki dokładnie zmiksować.
można przechowywać w lodówce kilka dni (u mnie po 5 dniach zniknęła, ale sądzę, że dłużej też by wytrzymała ;)

16 komentarzy:

  1. Widzę, że indyjskie klimaty u Ciebie :) Pycha <3

    OdpowiedzUsuń
  2. pasta jest świetna, to w 100% moje smaki, jedna to twoje zdjęcia przyciągnęły moją uwagę - są genialne!! <3
    udanych przygotowań i wspaniałego balu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety bobu jeść nie mogę, ale pasta wygląda super pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor ma naprawdę wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcie jak z jakiejść książki kucharskiej, przepiękne!
    Kolor bardzo mi się podoba, na pewno zrobię, tylko dorwać bób...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kocham wszystko co z bobu! :)
    Zdjęcia idealne!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja również zachwycam się zdjęciami *-*
    no i pastą również :)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne zdjęcia, wspaniała pasta - uwielbiam bób, więc na pewno by mi posmakowała :) ach!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zielono, zdrowo i bób, zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny przepis, szkoda tylko, że to pożegnanie, bo uwielbiam bób... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny wpis! :))

    Pozdrawiam
    ___________
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Z bobem się niestety nie lubię, ale pozachwycam się zdjęciami! Piękne - niczym z jakiejś książki kucharskiej *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Pasta z boby jest cudowna, żałuję, że nie robiłam jej częściej gdy była na to pora </3 A zdjęcia dziś niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie pasty, szkoda, że sezon na bób już dobiega końca... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Te zdjęcia, kolory - prześwietne.
    Baw się dobrze! :D

    OdpowiedzUsuń