sobota, 28 lutego 2015

ocalić od monotonii- sałatka z soczewicy



chyba każdy, niezależnie od tego co wchodzi w skład jego menu zna popularne hasło według którego dieta powinna być urozmaicona.
względnie próbując trzymać się tej zasady w pewnym momencie zauważyłam, że moje jedzenie jest... monotonne do bólu. o ile wprowadzenie różnorodności na innych polach przyszło łatwo, tak w kwestii warzyw byłam zamknięta w kilku produktach. może to z tytułu pory roku, może z lenistwa- nie wiem. w każdym razie za cel postanowiłam sobie skończyć z przeplatanką:
brokuły/ marchew/ papryka/ sałata/ pomidory/ mrożonki, gdzie wszędzie jest to samo.
niniejsza sałatka z pewnością nie wywoła jedzeniowej rewolucji, ale jest miłą alternatywą (i znów oszczędzaczem czasu- zróbcie jej pełną michę i macie obiady na parę ładnych dni).

Konkret-sałatka z soczewicy ze świeżym dressingiem
przepis z książki Sophie Dahl, nieco zmodyfikowany

225g (1 i 1/4szkl) zielonej soczewicy
3-6 łodyg selera naciowego
pomidorki koktajlowe (lub zwykłe)
150g fety


4 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka białego octu winnego
2 łyżeczki musztardy Dijon lub ulubionej
1/2 cebuli
świeże listki mięty*, posiekane
skórka i sok z 1/2 cytryny
sól, pieprz

przygotuj dressing, aby smaki miały szansę się przegryźć. wszystkie składniki, prócz skórki z cytryny wymieszaj ze sobą.
soczewicę wsyp do garnka i zalej wodą, żeby ją zakryć. gotuj na małym ogniu przez 20minut (dobrze po prostu sprawdzić, czy jest już miękka). odcedź i ostudź.
seler pokrój w cienkie plasterki, pomidorki w ćwiartki a fetę w kostkę (lub pokrusz palcami). wszystko wymieszaj z soczewicą, polej dressingiem i dokładnie wymieszaj.
podawaj posypane skórą otartą z cytryny.

*jeśli nie masz tej doniczkowej (ja też nie, zawsze mi umiera)- użyj suszonej. wystarczy bardzo drobno pokruszyć listki i dać im czas na zmięknięcie w dressingu




21 komentarzy:

  1. u mnie strączki zawsze mile widziane, także z przyjemnością zrobię tą sałatkę :) a fetę bym może na tofu zamieniła z racji mego stylu życia :) niestety, teraz nie ma szans na pyszne pomidory czy ogórki i inne nasze smaczne warzywa, aczkolwiek wiosna coraz bliżej, także jeszcze trochę i znów będziemy się tym bogactwem polskich warzyw i owoców zajadać :)
    udanego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie niby nic odkrywczego, nie? Ale ja właśnie tak samo zamykam się cały czas w tych samych warzywach! Selera naciowego użyłam może ze 2 razy w życiu, a soczewicę też rzadko. Dlatego dla mnie ta sałatka to też może być oderwanie od monotonii :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja spośród wszystkich strączków chyba najbardziej zaniedbuję soczewicę, więc przepis na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie mi uświadomiłaś, że mam monotonne życie warzywne :D
    Przepis niezwykle aromatyczny, nie przepadam co prawda za selerem naciowym, ale nie szkodzi spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry pomysł na urozmaicenie jedzenia, tak nudnego pod względem warzyw, jak moje. Pysznie wygląda ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja kurcze nie moge sie przełamac do soczewicy! Nie wiem czy źle ją przyrządzam czy co, ale mi nie smakuje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Sałatka jest przepiękna, a ja sama potrzebuję urozmaicenia w mojej diecie i dzięki Tobie, wiem co zagości dziś u mnie na talerzu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż się prosi żeby przełożyć ją do pojemniczka i wziąć ze sobą - dobrze jednak, że dzisiaj sobota :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tak samo w tej kwestii... :D Jednak u mnie i tak jest dobrze, bo w dzieciństwie jadłam tylko brokuły i ogórki kiszone XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Tia, ja też taką swoistą monotonię stosuję, ale to jest takie proste, że aż się człowiek nie zastanawia xd Tam jeszcze bym, do tej wyliczanki, szpinak, buraki i kapuchy mnóstwo dodał ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyda się mojej diecie takie urozmaicenie, gdyż ograniczona jest w podobny sposób (+szpinak do smoothie) :D

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja się nad zdjęciami rozpływam..
    I aż mam ochotę napisać 'śliczny talerzyk' xd

    OdpowiedzUsuń
  13. zainspirowałaś mnie tą sąłatkę, przepis już jest mój i czeka na wykorzystanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To i tak miałaś sporą różnorodność. Odkąd skończyła mi się dynia moja warzywna dieta to marchew, marchew, marchew, pietruszka, marchew, burak, marchew, batat, marchew, marchew, seler, marchew.
    Nie wiem czy u kogokolwiek oprócz Ciebie kawałek sera odlepionego od brudnego noża może wyglądać tak zachęcająco i tak efektownie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale smakowite zdjęcia! Muszę zrobić tą sałatkę, chociaż na pewno nie będzie wyglądać tak pysznie jak u Ciebie!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy selera naciowego nie jadłam, ale tata usilnie mi wmawia, że by mi nie smakował ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. przecież jest mnóstwo warzyw korzeniowych które możesz sobie piec i piec w różnych sosach i zajadać z różnymi chlebami i serami :)
    zapraszam: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń